Odchudzanie bez efektu jo-jo

Czy to możliwe?

Mam na imię Monika, jestem dietetykiem, mam dwoje dzieci, męża, psa, dom i pracę, co – jak zapewne doskonale wiecie z własnego doświadczenia – oznacza całkowity brak czasu, życie w ciągłym biegu, dietę składającą się głównie z łatwych do przyrządzenia posiłków oraz niewielką ilość snu, i momentów odpoczynku.

Funkcjonuję tak już od kilkunastu lat, czyli od dnia, kiedy na świat przyszła moja córka, pięć lat później pojawił się syn. Jak możecie się domyślać, mąż znalazł się u mojego boku kilka lat wcześniej, a czworonożny przyjaciel, w tzw. „międzyczasie”. Okres powiększenia mojej rodziny nierozerwalnie kojarzy mi się z pojawieniem się dodatkowych, niechcianych kilogramów na łazienkowej wadze. Po pierwszej ciąży pozostało mi jakieś 7 kg nadwagi, po drugiej jeszcze 5kg, a więc przybyło mi aż dwanaście nadprogramowych, znienawidzonych kilogramów. Mój niewielki wzrost, 152 cm, jedynie potęgował i uwydatniał masywność, której nabrała moja sylwetka. Zdjęcia z wakacji 2014 zdecydowanie utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Okazało się, że to nie tylko moje własne odczucia przy spoglądaniu w lustro, to nie był wytwór mojej wyobraźni – ja naprawdę tak wyglądałam!

Postanowiłam, że zacznę działać, rozpoczęłam dietę, treningi i wtedy się zaczęło. Ze wszystkich stron słyszałam: „jak przejdziesz na dietę, to przytyjesz jeszcze raz tyle” i że „każde odchudzanie kiedyś się skończy i pojawi się efekt jo-jo” albo „ja po diecie przytyłam dwa razy tyle, w kilka miesięcy”. Znacie to? A może tak właśnie było w Waszym przypadku? Efekt jo-jo po odchudzaniu skutecznie zniechęcił Was do podjęcia kolejnej próby? Bardzo często słyszę takie opowieści w moim gabinecie. Przytaczam wówczas moją historię, którą zapragnęłam podzielić się z Wami, Czytelniczkami Magazynu SF.

A zatem, wracając do mojej relacji, pomyślałam: „zaraz, chwila, to nie tak”. Przecież wiem, jak zrobić to skutecznie i zamierzam to udowodnić. Potrzebuję tylko odpowiednich narzędzi. Poprosiłam o pomoc koleżankę po fachu i mojego trenera tenisa. Dzięki temu miałam kogoś, kto mnie kontrolował i motywował.

Rok regularnych ćwiczeń (trzy razy w tygodniu) oraz urozmaicona dieta, o lekko obniżonej kaloryczności, skomponowana specjalnie dla mnie i dostosowana do moich potrzeb. Dodatkowo, regularne spotkania z dietetykiem, godziny przeprowadzonych rozmów. Wiecie co się stało?!

Schudłam 12 kg, osiągnęłam masę ciała, 50 kg, czyli moją wymarzoną! Zakończyłam wizyty u koleżanki dietetyczki. Zaprzestałam gotowania według stworzonej przez nią rozpiski, ale po roku regularności i wytrwałości nie miałam ochoty na zamianę nawyków żywieniowych, których nabrałam przez te dwanaście miesięcy. Przyzwyczaiłam się do jedzenia regularnie, nauczyłam się tak planować dzień i posiłki, aby się to udawało. Przestały mi smakować ciężkostrawne i tłuste potrawy oraz słodycze. Nauczyłam się, co zrobić, jeśli pozwolę sobie, od czasu do czasu, na coś słodkiego czy nieco bardziej kalorycznego. Przecież życie nie może kojarzyć się z nieustannymi wyrzeczeniami. Zmieniło się moje podejście do odżywiania, a także moje preferencje kulinarne. Nie wyobrażałam sobie już życia bez aktywności fizycznej. Mój organizm wszedł na nowe tory i zaczął sygnalizować mi swoje własne potrzeby.

Od redukcji mojej wagi minęło 6 lat, a ja ważę 50 kg, mimo, że nie oszukujmy się, mój metabolizm zwalnia teraz z każdym rokiem. Nie doświadczyłam efektu jo-jo! Udało się! Rok wysiłku i wsparcia ze strony specjalisty, sprawił, że zmieniłam nawyki żywieniowe – nie tylko swoje, ale całej mojej rodziny. Diametralnie zmienił się również mój styl życia. Wiem, miałam trochę łatwiej, niż większość kobiet, ponieważ poruszałam się po znanym mi gruncie, ale – jak widzicie – byłam przysłowiowym szewcem bez butów. Uwierzcie, bez wsparcia z zewnątrz, nie udałoby mi się tyle osiągnąć. Jakiś czas temu odkryłam w Warszawie Studio Figura, odwiedziłam to miejsce i zakochałam się bez pamięci! Zobaczyłam, że SF oferuje dokładnie to, czego ja potrzebowałam na początku mojej drogi do wymarzonej sylwetki.

Dzisiaj jestem szczęśliwą, spełnioną kobietą. I zdradzę Wam mały sekret: od pół roku jestem właścicielką Studio Figura Warszawa Zielona Białołęka, gdzie pomagam kobietom zrobić to, czego dokonałam sześć lat temu. Dobierając plany treningowo-zabiegowe, dietę, suplementy, kosmetyki oraz otaczając wsparciem i motywacją, pokazuję moim Klientkom drogę do zmian w stylu życia, bo w tym właśnie tkwi sekret skutecznego odchudzania bez efektu jo-jo. Otworzyłam własne Studio, bo wiem, że Panie znajdą tu wszystko to, czego potrzebowałam na początku swojej drogi. I to w jednym miejscu!

Pozostaje mi tylko życzyć Wam sukcesów i wytrwałości w ich osiąganiu.

Pozdrawiam,

Monika

Autorka: mgr Monika Sączek-Maj, właścicielka SF Warszawa Zielona Białołęka

Redakcja: Anna Bajerska/Dział Kreacji Studio Figura International

Izabella Michalak

Prezes Studio Figura International


„Kto chce szuka sposobu, kto nie chce – szuka powodu”

Izabella Michalak

O firmie

Firma powstała 10 lat temu. W tym roku obchodzimy 10 rocznicę funkcjonowania firmy na rynku. Wielki Bal – Gala Studio Figura odbędzie się 19 listopada w pięknym Pałacu pod Poznaniem.

Jesteśmy producentem profesjonalnych urządzeń przeznaczonych do modelowania sylwetki i profilaktyki zdrowotnej oraz suplementów diety i kosmetyków do ciała.

Stworzyliśmy prężną rozpoznawalną markę STUDIO FIGURA, której gabinety partnerskie znajdują się 24 krajach świata .

W Polsce posiadamy 80 gabinetów partnerskich i ponad 780 na świecie.

Życiorys

Pochodzę z Poznania, gdzie od pokoleń mieszka cała moja rodzina. Ukończyłam studia wyższe o kierunku prawniczym. Od zawsze pasjonowałam się zdrowiem i profilaktyką zdrowotną. Od ponad roku bardzo wnikliwie studiuję wpływy naturalnych metod uzdrawiania organizmu poprzez suplementację witaminową i mineralną oraz właściwą dietę.

Dlaczego własna firma?

Poczułam ogromną potrzebę rozwoju, którego nie dawało mi ówczesne stanowisko i praca zawodowa.

Zawsze lubiłam pracować i lubiłam wyzwania. Ponieważ jednak moje wynagrodzenie nie było adekwatne do nakładu pracy, uznałam że skoro mam wkładać siły i pasję, to będę to robiła na własny rachunek.

Największa obawa przed założeniem firmy

Mówi się, że „tylko głupi się nie boi”. To prawda, bo każdy biznes jest odpowiedzialnością i mądra osoba musi mieć obawę przed tym, czy podoła tej odpowiedzialności. Jak każdy kto zaczyna, bałam się zrezygnować z etatu i zacząć sama opłacać ZUS.

Miałam bardzo przyziemne i ludzkie obawy dokładnie takie same jak ma każda właścicielka licencjonowanych gabinetów Studio Figura.

Strach jednak mnie nie zatrzymał, lecz działałam mimo strachu, do dziś tak mam!

Największy zawodowy sukces

Wzbudzać w ludziach zaufanie na tyle, aby powierzyli swoją zawodową przyszłość naszemu wspólnemu konceptowi Studio Figura.

Odniosłam sukces, ponieważ…

Jestem wizjonerem i optymistą, „zakochuję” się w każdej właścicielce studia – kobiecie, bo dostrzegam w niej siłę. Pomagam spełniać jej marzenia o dobrze prosperującym biznesie.

Największa przeszkoda w drodze do sukcesu

Każdy dobrze prosperujący biznes to system. Brak systemu jest powodem rozpadu licznych biznesów. Koncept budował się 10 lat. Ewaluował. Po 10 latach na rynku wiemy, czego oczekują klientki.

Studia Figura stały się liderem na rynku ze względu na naszą ogromną skuteczność w zakresie wyszczuplania i modelowania sylwetki. Tysiące zrzuconych kilogramów i zredukowanych centymetrów mówi samo za siebie. Sekretem skuteczności naszego biznesu jest unikalny koncept, który po 10 latach został dopracowany w każdym najmniejszym aspekcie.

Najszczęśliwsza chwila w karierze

Było ich wiele. Takie chwile to uznanie nas przez liczne kapituły targów Złotymi Medalami, targów Poznaniu i Katowicach oraz Gdańsku.

To moment zakończenia badań klinicznych. To moment uzyskania certyfikatu ISO. To moment uzyskania Lauru Jakości klienta. To moment, gdy z produkcji schodzą prototypy nowych urządzeń i nowe kosmetyki oraz suplementy. To moment co roku wręczenia nagrody Metamorfoza i podwójna radość każdej laureatki: po pierwsze, bo straciła 30-40 kilogramów, a po drugie, bo otrzymała wspaniałą nagrodę w postaci egzotycznych wakacji.

Najważniejsze, najpiękniejsze, najcenniejsze w moim życiu zawodowym jest…

Obcowanie z mądrymi i silnymi kobietami, które spełniły swoje marzenie o otwarciu własnego biznesu. Każdego dnia obserwuję rozwój naszych wspaniałych właścicielek oraz to jak pokonują wyzwania, które nakłada na nie życie.

Największe marzenie

Globalna sieć gabinetów Studio Figura, aby marka była rozpoznawalna w każdym krańcu świata.

Najbliższa przyszłość

Planujemy wprowadzić dwa nowe fenomenalne urządzenia do skutecznej redukcji kilogramów oraz otworzyć kilkadziesiąt nowych gabinetów w Polsce i na świecie.

Rada dla kobiet, które pragną odnieść sukces

Wierzcie w to co robicie, stawiajcie sobie duże cele, pracujcie systematycznie, kochajcie ludzi, nie utraćcie pokory.

Kontakt: www.studiofigura.com.pl

Redaktor: Kinga Kozłowska/Obcasy.pl

Zródło: www.obcasy.pl//izabella-michalak-wlascicielka-marki-studio-figura-international/?fbclid=IwAR2S7ZTvaNTDldbD89WDlk-kFQ7gqYJNEOEtRDdosySIaUZqkOfyTqK8rM4

Schudłam 36,8 kg w Studio Figura

Gosia Szpilska – przed i po metamorfozie


Moją przygodę z odchudzaniem rozpoczęłam pod koniec listopada, gdy moja waga była już w lekkim szoku, a ja w jeszcze większym – zobaczyłam na niej ponad 99 kg!

Z pamiętnika Gosi

Przełomowy listopad

W mojej głowie pojawiła się chęć dokonania zmian, ale były to tylko plany, do realizacji których brakowało przede wszystkim chęci i mobilizacji. Od dłuższego czasu obserwowałam też facebookowy profil jednego ze studiów, zajmujących się modelowaniem kobiecej sylwetki. Fanpage o nazwie „Studio Figura Radom” obfitował w zdjęcia podobnych do mnie kobiet, które przechodziły metamorfozy, o których mogłam wówczas tylko pomarzyć. W listopadzie pojawiła się kusząca promocja na zabieg z kawitacji, o którym naczytałam się mnóstwa pozytywnych opinii. Postanowiłam tam pójść i spróbować. Nie ukrywam, że byłam leniwa i oczekiwałam cudów już po pierwszym zabiegu. Przeprowadzono ze mną wywiad, dotyczący mojej kondycji oraz celu, który chciałabym zrealizować. Zastanawiałam się, dlaczego Panie zadają pytania, skoro doskonale widzą, jak wyglądam. Odpowiedziałam nieśmiało, że – dla lepszego samopoczucia i by móc siebie zaakceptować – chciałabym schudnąć 10 kg. Dokładnie taki cel został umieszczony w mojej Karcie Klienta, którą założono w trakcie tej rozmowy. Panie dokonały pomiarów mojego ciała – zmierzono obwody. Wszystko zostało zapisane, czarno na białym. Potrzebowałam konkretnego planu działania i konfrontacji z tymi niechcianymi liczbami. Otrzymałam również propozycję ułożenia dla mnie diety oraz miesięcznego karnetu do Studia, ale odmówiłam, ponieważ interesowała mnie tylko kawitacja. Uprzejma specjalistka z SF Radom przyznała, że ten zabieg – bez odpowiedniej diety oraz ćwiczeń – nie przyniesie utraty 10 kilogramów.

Zakupiłam tylko kawitację: 8 zabiegów po 30 minut. Umówiłam się na pierwszy zabieg 25 listopada. Minął bezboleśnie, nie bałam się, ale byłam ciekawa, jak to będzie. Odnotowałam spadek 1 cm i nie zauważyłam jakiejś większej różnicy. Podobnie było po trzecim i dziesiątym – może jakieś 2 cm, ale nie takiego efektu się spodziewałam, liczyłam na więcej. Waga ani drgnęła. Uświadomiłam sobie, że faktyczne przy takiej nadwadze trzeba zacząć działać na innych frontach – tak, jak radziły Panie ze Studio Figura. Kupiłam karnet!

Grudzień – czas na zmiany

Siódmy grudnia, to pierwsze poważne pomiary i pierwszy karnet ćwiczeniowy, regularne posiłki oraz ćwiczenia – minimum dwa razy w tygodniu. Zakupiłam też set oczyszczający Młody jęczmień + Go Clean. Młody jęczmień okazał się pyszny w smaku, a tabletki ziołowe stosowałam dwa razy dziennie po trzy sztuki. Zakupiłam tez karnet: 12 x Roll Shaper oraz 12 x Rower poziomy. Ćwiczyłam dwa razy w tygodniu, otrzymałam swoją pierwszą indywidualną dietę.

Pierwsze wrażenie? Strach i obawy, ale też ogromna chęć do działania, i walki. Zaczęło się dobrze. Moja waga: 99.8 kg, pas: 124 cm, biodra: 117 cm, udo: 78 cm, ramię: 40 cm. To były moje wyjściowe pomiary, od nich zaczęłam swoją przygodę w SF. Początki nie były łatwe – przeziębiłam się, a utrzymanie diety wymagało sporo sił i zaangażowania.

Przeziębienie minęło, i powoli wróciłam do gry. Czekały mnie pomiary i ważenie. Po tabletkach czułam się bardzo dobrze, schodziła ze mnie woda, odniosłam wrażenie, że jestem mniej spuchnięta.

Koniec roku

Pierwszy pomiar wypadł tak, jak się spodziewałam. Waga stała w miejscu, ale straciłam 2 cm w pasie. Zdawałam sobie jednak sprawę, że to dopiero drugi tydzień mojej diety. No i to przeziębienie… Nie liczyłam na cud. Nie załamałam się, a wręcz przeciwnie – poczułam się zmobilizowana. Wiedziałam, że czeka mnie jeszcze dużo pracy.

Dietę stosowałam nadal, niczego nie ubarwiałam, nie dokładałam. Do SF chodziłam regularnie. Zabiegi na rolkach na początku średnio mi się podobały, ale zaczęłam je coraz bardziej lubić, bo czułam, jak zmieniała się po nich moja skóra. Stała się gładsza, bardziej jędrna, a na rowerku wzmocniłam swoją kondycję i zaczęłam nad nią pracować. Czułam się pozytywnie zmęczona.

Działałam dalej, atmosfera temu sprzyjała – obecność samych kobiet, kameralnie i przytulnie. Pomocne panie, służące pomocą oraz profesjonalnym podejściem. Wciąż dopytywały, czy wszystko w porządku, czy napotkałam na jakiekolwiek przeciwności. Dostarczyły również nieocenioną dawkę motywacji oraz mnóstwo energii.

Zbliżały się Święta i bałam się, że nie dam rady. Tyle szykowania i gotowania… Tyle pysznych, kalorycznych potraw… Obawiałam się, że nie przejdę wobec nich obojętnie i popełnię jakieś błędy żywieniowe. Wciąż byłam dobrej myśli, miałam przecież cel do zrealizowania! Musiałam być silna.

Widziałam już pierwsze efekty, rodzina też to zauważyła. Pojawia się energia, siła, znikał cellulit, twarz się zmieniała… Cudownie! Z takim nastawieniem było mi jeszcze łatwiej oprzeć się świątecznym pokusom.

Styczeń – czas na przełom!

Zaczęłam Nowy Rok. 8 stycznia. Waga: 99,7, pas: 122 cm, ramię: 38 cm, udo: 73 cm. Wciąż powoli, ale jednak ruszyło! Nowe postanowienia, nowe cele, plany i marzenia. Mój jest taki sam – schudnąć! I dzielnie szłam do przodu. Zakupiłam kolejne opakowanie Młodego Jęczmienia oraz tabletek Go Clean. Bardzo dobrze na mnie działały, czułam się lekka i wypoczęta. Miałam dużo energii. Kupiłam również kolejny karnet. Jednym słowem: wkręciłam się! Dodałam również stację z platformą wibracyjną. Świetne urządzenie! Stałam, a wszystko się trzęsło.

Lutyjadę dalej!

Ósmy lutego. Kolejny pomiar. Waga: 99,5kg, ramię: 37 cm, udo: 77 cm, pas: 122 cm, biodra: 115 cm. Obwody poszły w dół i wreszcie waga się ruszyła! Zielony set oczyszczający pomógł mi w walce z zachciankami i ratował w chwilach słabości. Mój nowy karnet podobał mi się jeszcze bardziej, niż poprzednie. Elektrostymulacja, Roll Shaper, Limfodrenaż – to jest to! „Prądy”, bo tak potocznie nazywam Elektrostymulację, są niesamowite! Czułam, że coś zaczęło się dziać w moim brzuchu. Tego potrzebowałam! Wszystko pracowało, a ja leżałam. Niesamowite – brzuszki na leżąco! Limofdrenaż – taki kosmiczny kombinezon, po którym zobaczyłam moje kostki! I byłam super lekka.

Otrzymałam nową, ciekawszą dietę, obfitującą w nowe produkty oraz suplementy SF: płyn Go Bio Slim oraz tabletki Go Slim, które należy stosować w drugim etapie odchudzania. Syrop jest pyszny – smak owoców leśnych. Tabletki brałam przed każdym posiłkiem, pomogły ograniczyć apetyt.

Marzec i kwieceń ze Studiem Figura

I zaczął się marzec… Za chwilę wiosna, a z nią lepszy nastrój oraz poprawa samopoczucia. A przede wszystkim, lżejsza ja! Byłam z siebie naprawdę zadowolona – nie poddawałam się, byłam dzielna, dawałam radę! Otaczali mnie przy tym wspaniali ludzie. Moja przemiana zaczynała stawać się naprawdę widoczna! Kolejny karnet, ale teraz – cztery urządzenia i dwie godziny treningu. Była moc!Infra Swan Shaper – wyciskacz potu, kapitalne urządzenie, pracuje na nim dosłownie W S Z Y S T K O! Dosłownie wysysa tłuszcz z brzucha. Były też rolki, kombinezon… I koleje centymetry w dół! Pojawił się kolejny karnet. Zakochałam się w Vacu i Swanie!

Maj – pora, by zadbać o skórę twarzy

Schudłam już dużo, co było widoczne zwłaszcza na mojej twarzy i szyi. Panie zaproponowały mi endermologię na mój podwójny podbródek i wiszącą skórę. Postanowiłam od razu, bez wahania, zaufać wspaniałym ekspertkom i wykupiłam serię sześciu zabiegów. Efekty zauważyłam już po pierwszym z nich.

Po kilku tygodniach byłam bardzo zadowolona z wyglądu mojej szyi – podbródek zmniejszył się o połowę! Naprawdę mega efekt! Zakupiłam jeszcze jedna serię – sześć zabiegów. Stosowałam dietę, do SF przychodziłam regularnie, nie opuściłam żadnych zajęć!

Wakacje

Na wadze 17 kg mniej! Bardzo się cieszyłam z takich efektów. Ciężka praca na sobą się opłaciła, a efekty mówiły same za siebie. Nie było łatwo, ale do celu było coraz bliżej… Nie załamywałam się, mimo że waga spadała dużo wolniej, niż na początku. Nowe ubrania, nowa figura! Było coraz lepiej! Nie głodziłam się, nie katowałam, a do tego ta fantastyczna atmosfera!

75 kg! Dałam radę, wytrzymałam. Najważniejsze, że się nie poddałam! Płyn Go Bio Slim czynił cuda – pomógł w walce z zachciankami oraz wilczym apetytem na wszystko. Stosowałam dietę i poukładałam sobie wszystko w głowie. Już wiedziałam, co jest dobre, a co złe.

Wakacje, urlop… Bałam się, że dotrzymam swoich postanowień i nie wytrwam w swoich założeniach. W końcu tyle już osiągnęłam! Z urlopu wróciłam jeszcze szczuplejsza! Wykupiłam też cztery serie Lipolasera na brzuch. Rezultaty były naprawdę niesamowite! Zniknęły fałdki na boczkach, z brzuszka spadło kolejnych kilka centymetrów.

Wrzesień – jeszcze chwila

Zobaczyłam na wadze upragnioną „szóstkę” z przodu! Byłam naprawdę szczęśliwa! Dałam radę! Ostatnie pomiary: -36,8 kg na wadze; – 10 cm w obwodzie ramienia; -20 cm w udzie; -21 cm w biodrach; -37 cm w pasie!

Kilka słów na koniec

Czy było trudno? Uważam, że nie. Myślałam, że będzie zdecydowanie trudniej, ale wszystko zależy od nas – od tego, jak podejdziemy do tego procesu. Odchudzanie zaczyna się w naszej głowie. To ciężka praca nad samym sobą, ale naprawdę warto. Jestem teraz ponad 30 kg lżejsza i ponad 108 centymetrów w obwodach, szczuplejsza. Bywało niełatwo, czasem miałam dość, ale zdecydowanie, najgorzej czułam się, gdy niczego nie robiłam i siedziałam w domu. Trzeba zacząć działać, później może być już tylko lepiej. Nadal odwiedzam Studio Figura w Radomiu oraz stosuję suplementy i kosmetyki marki Studio Figura.

Walczcie o siebie, naprawdę warto!

Pozdrawiam,

Gosia Szpilska

Redakcja: Anna Bajerska/Studio Figura International