Data: czwartek, 30 września 2021
MG: Widziałaś na swojej drodze różne zmagania, cele i rezultaty, do których zmierzały uczestniczki programu. Jakie doświadczenia najbardziej na Ciebie wpłynęły?
AK: To, że na początku w oczach tych kobiet widać było ogromny smutek i lęk… czuć było trud i ciężar, który noszą ze sobą każdego dnia… One nie umiały same się z tego uwolnić. To były kobiety takie jak my wszystkie – miały swoje bolączki, mocne i słabe strony, a jednak wyróżniała je OGROMNA DETERMINACJA. One po prostu nie akceptowały swojego wyglądu i pragnęły być szczęśliwe. Nie chciały się poddać – co w konsekwencji doprowadziło je do sukcesu. Muszę przyznać, że początek ich metamorfozy, a koniec przemian, jakie wypracowały, to dwa różne bieguny! To różnica dosłownie jak pomiędzy niebem, a ziemią.
MG: Czy poza widoczną metamorfozą zewnętrzną, dostrzegłaś różnice w zachowaniu uczestniczek projektu, które pokonywały skutki i powikłania otyłości?
AK: O tak! Zdecydowanie! Na początku poznałam je jako osoby zamknięte w sobieWidziałam kobiety, które po prostu nie wierzą w siebie. Dla wielu z nich otyłość związana była międzyinnymi z insulinoopornością, czy chorobą hashimoto – panie nie wierzyły, że po wielu dotychczasowych nieudanych próbach, mają realną szansę naprawdę odmienić swoje życie. Uważnie obserwowałam zmiany, jakie zachodzą w ich zachowaniu, wskutek m.in. zmniejszania rozmiarów, czy utraty kilogramów. Dla osób dotkniętych takimi schorzeniami – zmiana swojego wyglądu czy stanu zdrowia – to naprawdę spora odmiana. To jest coś pięknego! W tych kobietach na nowo pojawiła się wola chęci życia, zdobywania świata i pewności siebie. One – można powiedzieć – urodziły się na nowo!
MG: Co według Ciebie ten projekt może dać nie tylko klientkom, ale także widzom, którzy oglądają nasz program?
AK: W tym cyklu jestem zachwycona różnorodnością zmagań i doświadczeń, w jakich uczestniczymy i jakie pokazujemy widzom. Myślę, że jest to ważne i naprawdę potrzebne. Niektóre z oglądających nas pań myślą, że im już nic nie pomoże: bo im się nie udało, bo mają efekt jo-jo, bo kilogramy z powrotem urosły, etc. To jednak jest projekt, który ma pomóc wielu różnym kobietom. Wszystkie odcinki, które zrealizowaliśmy i realizujemy, ukazują różnorodne historie, bo każda pani, każda bohaterka tego projektu – to inna historia.
Jedna jest mamą, druga narzeczoną, a trzecia studentką… Ktoś inny ma 65 lat, kto inny ma lat 18. W tym cyklu ukazujemy ogromną różnorodność zmagań, które mogą dotyczyć każdej z kobiet. To jest nieprawdopodobnie głębokie morze problemów. Co ważne – naszym zadaniem nie jest skupianie się wyłącznie na problemie, a przede wszystkim na rozwiązaniach dla każdej z kobiet, które pragną przywrócić w sobie piękno, na jakie zasługują.
MG: Co chciałabyś od siebie przekazać widzom, którzy obserwują projekt Twoja Nowa Figura?
AK: Przystępując do tego projektu, myślałam, że to będzie tylko prezentacja. Że po prostu pokażemy w programie, jak dane studio modelowania sylwetki podejmuje się wyzwań, mających na celu metamorfozy ich klientek, wspólnego pokonania pewnych niedoskonałości – i tyle. Tymczasem okazało się, że jest to żywy i piękny organizm, że to droga realnych zmian w kobietach, że to opieka nad klientką, wsparcie mentalne i treningowe, które ostatecznie przynosi mnóstwo efektów wow! Myślę że podczas realizacji programu poznałam zaledwie wierzchołek owocnej współpracy mentorek z kobietami walczących o nową figurę.
„Moim przesłaniem w tych cyklach jest to, żeby każda kobieta, która ogląda ten projekt, która nie wierzy, że jest jeszcze w stanie coś w sobie zmienić, miała takie zielone światełko w tunelu, że: „Agnieszka, która musi do gabinetu dojeżdżać 40km dała radę, że Gosia, która ma za sobą 3 ciąże podołała jednak wyzwaniu i zmieniła swój wygląd, że zapracowana Marta znalazła mimo pędu życia czas i siłę aby zrobić coś dla siebie, itp. Ten koncept daje właśnie taką siłę, daje narzędzia i wsparcie kobietom, niezależnie od tego kim są i czym się zajmują. Każda z nich ma szansę przejść własną metamorfozę i obudzić się w końcu z koszmaru, jaki zafundowały jej otyłość i powikłania z nią związane. Każda z Was drogie panie może spojrzeć w lustro i naprawdę, ze szczerym uśmiechem – być dumną i zadowoloną z siebie. Tego Wam życzę z całego serca!”